BOGUMIŁ KSIĄŻEK

Odlot Kurhanów

Wychowałem się pod kopcem Kościuszki. Matka opowiadała mi, że w czasie jej dzieciństwa aleję Waszyngtona oświetlały lampy rozwieszone na rozciągniętych między drzewami linkach. Gdy nadchodziła burza lampy te zaczynały się bujać, dodatkowo szarpane przez gnące się na wietrze gałęzie. Wtedy nocą perspektywa alei pod kopcem zaczynała pulsować rozchybotanymi oddalającymi się w perspektywie światłami. Ten opis utknął mi tak głęboko, że nawet kilka razy przyśniła mi się taka burza.

Całe dzieciństwo chodziliśmy na spacery pod kopiec, a z balkonu rodziców widać było jeszcze prócz Kościuszki kopiec Kraka. Widziałem też, że są jeszcze niewidoczne z balkonu pozostałe dwa kopce. Pamiętam jak po raz pierwszy wreszcie je odwiedziłem: Piłsudskiego i Wandy.

Czy wierzę w moce tkwiące w Krakowie? Czy czerpię siły ze starego wzgórza salwatorskiego, czy też salwatorski nieistniejący od tysiąca lat święty gaj żywi się moją energią? . Odlot kurhanów to wynik rezonansu, efekt motyla, symptom zmiany. To przełom w świecie mitów. To próba która się powiodła dopiero po tysiącach lat- bo sypanie kopca wyraża wolę połączenia ziemi z niebem. Każda garść ziemi na kopcach została najpierw podniesiona i zaniesiona na usypywany kopiec. Teraz te wszystkie garści unoszą się ponownie. Na świecie, gdy maluję te obrazy dzieją się przedziwne rzeczy. Czy to ma ze sobą związek?

Wszystko co istotne, ma ze sobą związek.

Kraków 2020

Scroll to Top